W ostatnich dwóch postach było już dużo o Normandii. Wiecie już, że warto się tu wybrać i dlaczego. Przedstawiłam Wam też plan wyjazdu, więc wiecie jak taką podróż przez Normandię można zorganizować. Teraz czas na bardziej szczegółowe opisy, co warto zobaczyć w różnych miejscach, bo atrakcji naprawdę nie brakuje i żal byłoby niektóre miejsca przeoczyć!
Etretat
To właśnie tutaj można podziwiać najpiękniejsze alabastrowe klify na całym wybrzeżu. To jeden z najbardziej znanych widoków Normandii, obraz utrwalony też wielokrotnie w dziełach impresjonistów. Samo miasteczko to też typowy normandzki kurort. Spacer po nim zajmie Wam kilka godzin. Koniecznie zobaczcie rynek, z piękną halą targową z przepięknym belkowaniem.
Dopiero stając nad wodą, na plaży można docenić wyjątkowy urok tego miejsca. Z obu stron zauważycie wspaniałe klify. Na zachodzie Falaise d’Aval, na wschodzie Falaise d’Amont. Koniecznie wejdźcie na oba masywy, bo stąd dopiero widoki porywają. Idzie się zielonymi pastwiskami, z reguły bardzo wietrznymi. Spacer po tych wzgórzach to jedno z wyjątkowych przeżyć estetycznych.
Jeśli macie ochotę, warto również skorzystać z uroków plaży. Jest kamienista i niezbyt szeroka (szczególnie w trakcie przypływu), ale i tak można wykorzystać to miejsce na kąpiel w morzu i krótkie plażowanie.
Hawr – Le Havre
Jak już wiecie – Hawr nas nie zachwycił, ale nie żałują spędzonych tutaj godzin. To miasto o bardzo dużym znaczeniu gospodarczym, centrum przemysłowe, drugi co do wielkości port Francji. Miasto było bardzo zniszczone podczas II Wojny Światowej, następnie odbudowywane w latach 1946-64 wg planów Auguste Perreta, pod hasłem „betonowe jest piękne”.
Jedną z największych atrakcji jest Musee Malraux. Jest to jedna z najciekawszych galerii francuskich. Tutaj możecie podziwiać kolekcję impresjonistów – głównie Boudina i Dufy’ego oraz wspaniałe normandzkie krajobrazy, doskonale wyeksponowane (jak to Francuzi potrafią). Czekają na Was też bardzo ciekawe wystawy czasowe.
Innym ciekawym miejscem w Hawrze jest kościół St-Joseph, który naprawdę trudno przegapić. Z zewnątrz wygląda jak góra z kratkowanego betonu (chociaż mi bardziej przypomina zamek z pierwszej części filmu o Shreku:)). Wnętrze sprawia rzeczywiście odmienne wrażenie – proste witraże w oknach rozpraszają światło i możemy podziwiać niesamowitą grę kolorów. Gigantyczna, 100 m wieża, pusta w środku i usytułowana dokładnie w centralnym punkcie, naprawdę zadziwia.
Jest to też miasto związane z Jean-Paul Sartre, który wykładał filozofię w miejscowej szkole i pisał tu swoje pierwsze dzieła.
Rouen
To jedno z najstarszych miast we Francji, stojące na gruzach rzymskiego miasta, a formalnie założone przez Wikingów. Było wielokrotnie niszczone i odbudowywane, ale zachowało swój unikalny urok.
Jedną z najbardziej znanych postaci związanych z Rouen jest oczywiście Joanna d’Arc. Zwiedzanie jej śladami warto zacząć od Place de Vieux-Marche i odnaleźć niewielką tabliczkę, upamiętniającą miejsce, w którym Joanna d’Arc została spalona w 1431 roku. W pobliżu możecie też znaleźć prywatne muzeum jej poświęcone.
Najważniejszym budynkiem miasta, miejscem pielgrzymek fanów malarstwa jest oczywiście Katedra. Budynek ten był przedmiotem badań Moneta nad światłem. Odkąd zaczęłam interesować się malarstwem i historią sztuki, wiedziałam, że kiedyś będę musiała tu dotrzeć. Podziwiajcie fasadę, najlepiej w różnych porach dniach, podobnie jak Monet, obserwując jak światło zmienia jej wygląd. Koniecznie wejdźcie też do środka i podziwiajcie jej wnętrze z lekką, gotycką konstrukcją.
Warto odwiedzić też inne kościoły w mieście, a jeśli macie czas warto też zajrzeć do muzeum sztuk pięknych, gdzie znajdziecie kilka dzieł Moneta, Rubensa, Modiglianiego
Honfleur
To też już wiecie z poprzednich wpisów – Honfleur to moje ukochane miasto w Normandii! Być może dzięki temu, że spędziliśmy tu najwięcej czasu, być może jest to zasługa cudownego noclegu, ale to miejsce wspominam z największym sentymentem.
Najważniejszym punktem miasta jest oczywiście stary port, otoczony urokliwymi domkami, z różnymi fasadami tworzącymi jednak spójną i harmonijną całość. Cudownie było codziennie mijać port idąc na zakupy, czy po prostu usiąść w jednej z portowych kawiarni.
Miasto związane jest też z malarzem Eugene Boudinem, prekursorem impresjonizmu, który w Honfleur urodził się i pracował, tu też uczył młodego Moneta, współpracował z Pissarem, Renoirem i Cezanne. Obecnie ciekawą kolekcję jego dzieł znajdziecie w miejscowym muzeum jego imienia.
Les Maisons Satie to inne niezwykłe miejsce – dom kompozytora Erica Satie, o którym niestety dowiedzieliśmy tuż przed wyjazdem i nie udało nam się dotrzeć Podobno to jedno z najciekawszych i najbardziej niezwykłych muzeów normandzkich – interaktywne, pełne zaskakujących obiektów, surrealistyczne. Dla fanów tańca – można obejrzeć w nim filmową wersję baletu Parade (tworzonego wspólnie z Picassem, Cocteau i Strawińskim).
W Honfleur warto jeszcze zajrzeć do miejskiego, bardzo przyjemnego parku, ze stawem, fontannami i różami, w którym można przysiąść na ławce i odpocząć. Ważnym zabytkiem jest też kościół drewniany St-Catherine, z ciekawą konstrukcją dwóch naw.
Trouville i Dauville
Dwa miasteczka tworzące właściwie jedno, połączone mostem. Trouville było pierwsze – stało się modne, gdy Napoleon II zaczął tu przyjeżdżać na letni wypoczynek. Podczas jednego z pobytów, jeden z towarzyszących mu arystokratów wpadł na pomysł budowy toru wyścigowego po drugiej stronie rzeki i tak powstało Dauville. Oba miasta często są nazywane 21. okręgiem Paryża, gdyż przyjeżdżają tu tłumy (głównie bogatych) Paryżan. Jest też bezpośrednie połączenie kolejowe ze stolicą Francji. Miasto pełne jest kasyn, drogich hoteli, spa.
Dauville słynie też z festiwalu filmów amerykańskich (nieco konkurującego z festiwalem w Cannes). Ja najlepiej wspominam z obu miejscowości targ rybny w Trouville, jeden z najsłynniejszych w Normandii, na którym możecie kupić właściwie wszystko. Możecie też na miejscu zjeść ostrygi, popijając szampanem:) Wyjątkowe są też plaże, pełne kolorowych parasoli. Widok ten stanowi kolejną wizytówkę regionu.
Lądowanie w Normandii
To właśnie w Normandii miało miejsce jedno z ważniejszych wydarzeń II wojny światowej. 6 czerwca 1944, w dniu o kryptonimie D-Day rozpoczął się desant sił alianckich, największa pod względem użytych sił i środków operacja desantowa w historii wojskowości. W sumie pierwszego dnia inwazji przez kanał La Manche przerzucono około 156 tysięcy alianckich żołnierzy, głównie z armii amerykańskiej, brytyjskiej i kanadyjskiej.
Dla określenia plaż nadal używa się kryptonimów z czasów wojny. Ze wchodu na zachód mamy: Sword, Juno, Gold, Omaha, Utah. Tak naprawdę można poświęcić cały wyjazd na zwiedzanie rożnych miejsc związanych z lądowaniem w Normandii. W każdym miasteczku na wybrzeżu znajduje się muzeum wojenne, w którym można znaleźć najróżniejsze pamiątki z czasów wojny. Warto też przed wyjazdem obejrzeć któryś z filmów, np. Najdłuższy dzień z 1962 lub Szeregowiec Ryan z 1998.
My poświęciliśmy jeden dzień na taką trasę historyczną. Poniżej kilka najciekawszych punktów, które warto zobaczyć:
Przystań Mulberry w Arromanches, zwana też Port Winston. Ta niezwykła konstrukcja, jedno z największych sukcesów logistycznych operacji, osłaniająca desant 2,5 mln żołnierzy i pół miliona pojazdów. W miasteczku znajduje się muzeum, w którym można podziwiać modele i symulacje tej akcji. Teraz w wodzie można dostrzeć tylko niewielkie pozostałości portu.
Pointe du Hoc pełne jest natomiast niemieckich bunkrów i śladów pocisków.
W St-Mere-Eglise znajdziecie kościół, o którego wieże zaczepił się jeden z amerykańskich spadochroniarzy (historia ta została później opowiedziana w filmie Najdłuższy dzień)
W Pont Rouge możecie przejść trasę edukacyjną przez bunkry.
I oczywiście są jeszcze cmentarze…
Największy to cmentarz amerykański Colleville, który robi naprawdę powalające wrażenie. Niekończące się rzędy białych krzyży, wspaniale usytułowane z widokiem na morze, skłaniają naprawdę do refleksji. Warto odwiedzić też cmentarz brytyjski w Ryes, z ciekawymi epitafiami. Znajdziecie też cmentarz niemiecki, kanadyjski, ale też polski cmentarz w Urville.
Mont-Saint-Michel
Miejsce wyjątkowe, jeden z symboli nie tylko Normandii, ale całej Francji. Mimo rzeszy turystów – miejsce koniecznie do odwiedzenia!
Historia tego opactwa sięga VIII w i jest związana ze Świętym Michałem Aniołem, który to ponoć objawił się ówczesnemu biskupowi i nakazał budowę klasztoru na wyspie. Obok klasztoru wkrótce zaczęły powstawać kolejne budynki, tworząc wyjątkowy kolaż romańskiej i gotyckiej architektury.
Góra z opactwem widoczna jest z każdego punktu zatoki. W trakcie przypływu otoczona jest wodą, w trakcie odpływu można do niej dotrzeć właściwie pieszo z lądu, (chociaż nie polecam, bo dno jest bagniste i może to być niebezpieczne). Polecam Wam szczególnie zwiedzanie z przewodnikiem, bo możecie poznać wiele sekretów tego wyjątkowego miejsca. O określonych godzinach zwiedzanie jest dostępne w różnych językach.
Giverny
Odkąd na lekcjach historii sztuki pierwszy raz zobaczyłam obrazy Moneta wiedziałam, że do Giverny kiedyś na pewno pojadę. Dom i ogród Moneta w Giverny to miejsce wyjątkowe i naprawdę uważam to za jeden z najpiękniejszych ogrodów w jakich byłam (przebija go chyba tylko Alhambra i ogrody Generalife w Andaluzji).
Możecie zwiedzić dom malarza, pełen fotografii, pamiątek, z ciekawą kolekcja japońskich grafik, którą Monet zbierał i którą się inspirował. Mnie szczególnie podobała się tutaj kuchnia – kolorowa, pełna miedzianych garnków, z widokiem na ogród. Możecie też zobaczyć olbrzymie studio, w którym Monet tworzył swoje dzieła, teraz przekształcone w sklep (z ciekawymi pamiątkami i książkami).
I oczywiście ogród – pełen kwiatów, kolorów, zapachów, który najlepiej byłoby oglądać w kolejnych porach roku. Najważniejszy jest oczywiście staw z liliami, z charakterystycznym zielonym mostkiem. Bardzo podobała mi się też część japońska, z bambusami i zielonymi roślinami.
Warto też oczywiście zobaczyć oryginalne obrazy lilii (tu są tylko reprodukcje) w paryskim Musée de l’Orangerie. Dla mnie oba te miejsca były spełnieniem marzeń.
Co jeszcze zobaczyć w Normandii:
Bayeux
Miasto słynące z tkaniny w Bayeux. To siedemdziesięciometrowy pas wyszywanego materiału, przedstawiający historię podboju Anglii przez Normanów. Niezwykła precyzja jej wykonania, pełnia kolorów, detali jednocześnie źródło wiedzy o tym jak wyglądało życie w tamtych czasach, pełne odniesień do baśni i mitologii. Uważa się, że jest to dzieło angielskich mnichów lub zakonnic na zlecenie biskupa Odona z okazji konsekrowania katedry w Bayeux w 1070 roku.
I oczywiście sama katedra w Bayeux, którą koniecznie trzeba zobaczyć, jeśli będziecie w mieście. Warto też po prostu pospacerować po uliczkach, podziwiać stare budynki i poczuć klimat tego średniowiecznego miasta.
Lyons-la-Foret
Lyons-la-Foret to urocze miasteczko, jedno z najpiękniejszych we Francji, trochę w klimacie jak z filmu Piekna i Bestia. Charakterystyczne budynki z drewnianymi wstawkami, słynna hala targowa, wszystko przypomina naprawdę bajkową scenerię. Warto tu przyjechać, nawet na krótki spacer po miasteczku.
Cabourg
Po urokach małych, normandzkich miasteczek, czas na trochę przepychu. Cabourg to miasto słynące z drogich hotelu, wyjątkowej nadmorskiej promenady, pięknej piaszczystej plaży. Jest to też miasto związane z Marcelem Proustem, który mieszkał w Grand Hotel i na Cabourgu wzorował miejscowość Balbec, z W poszukiwaniu straconego czasu.
Idąc promenadą jego imienia, najlepiej zajadając najsłynniejsze ciastka w historii literatury (słynne magdalenki) poczujcie ducha belle epoque.
Zoo de Cerza
Miejsce obowiązkowe, jeśli do Normandii wybieramy się z dziećmi. Zoo de Cerza to nie tylko ogromny teren z wieloma gatunkami zwierząt, ale również możliwość nocowania w zoo z widokiem na antylopy, nosorożce czy przebiegające koło drewnianych domków kangury. Niesamowite przeżycie i przyjemny relaks na łonie natury. Co ciekawe, tutaj to ludzie chodzą specjalnymi ogrodzonymi tunelami, a zwierzęta biegają wolno. Pobyt tu to trochę jak spełnienie marzeń z dzieciństwa i na pewno następnym razem będę chciała tu zanocować!
Camembert
Jak już było powiedziane wcześniej, Normandia to gastronomiczny raj! Bogactwo smaków, rewelacyjnych, świeżych produktów jest naprawdę powalająca. Jednym z najsłynniejszych produktów, jest oczywiście ser Camembert, pochodzący z miejscowości o tym samym imieniu. Jeśli macie ochotę, można Normandię zwiedzać też trasą serową:) Najlepiej zacząć właśnie od Camembert. To urokliwe miasteczko, z przyjemnym starym miastem, w którym znajdziecie oczywiście muzeum i centrum sera, gdzie można dowiedzieć się jak ser powstaje. Takich miejsc w okolicy jest kilka i co ciekawe, są też inne sery w innych miejscowościach (ponieważ ja akurat fanką tego typu nabiału nie jestem, zostawiam to Wam:)
Zostaw Komentarz