Ponieważ jak sama nazwa bloga wskazuje – miało być nie tylko o Italii, czas na pierwszy nie włoski wpis. Zaczniemy od Francji. Pomysł na wyjazd do Prowansji miałam już od dawna. W tym roku trafiła się idealna okazja – tani lot i idealny układ połączeń na weekend ze świętem Bożego Ciała (wylot w środę wieczorem, powrót w niedzielę. 4 dni (właściwie 3 całe) to stanowczo za mało żeby poznać ten region, ale wystarczyło, żeby dać się zauroczyć i bardzo pozytywnie zaskoczyć. Szczególnie zależało mi na odwiedzeniu pól lawendy, tak naprawdę to najważniejszy punkt tego wyjazdu, ale nie była to na pewno jedyna atrakcja.
Czy Marsylia jest niebezpieczna?
Chyba do tej pory, przed żadnym wyjazdem nie usłyszałam tyle razy pytania „nie boisz się tam jechać???”. Nawet każdy przewodnik i blog w pierwszej kolejności zwracał uwagę na kwestię bezpieczeństwa. Mafia, dilerzy narkotyków, największe skupisko imigrantów… Nie będę ukrywać, po tym jak wysiadłam na dworcu w Marsylii, w środku nocy – byłam lekko przerażona, co mnie czeka.
Czy jest się czego bać? Moim zdaniem jest tak samo bezpiecznie/niebezpiecznie jak w każdym innym europejskim mieście. Ja przez cały pobyt czułam się bezpiecznie. Oczywiście, trzeba zachować zdrowy rozsądek, nie zapuszczać się w jakieś ciemne zaułki w środku nocy, ale jeśli mówimy o centrum miasta – jest to miejsce raczej pełne turystów, a nie dilerów narkotyków. Imigrantów jest dużo, miasto jest niesamowicie kolorowe, ale wszyscy żyją swoim życiem i nie zwracają specjalnej uwagi na turystów. Jak wszędzie, trzeba uważać na kieszonkowców.
Dodatkowo miasto od 2013 roku, czyli od roku, kiedy Marsylia została Europejską Stolicą Kultury, wprowadziła wiele zmian. Miasto stara się likwidować dzielnice biedy, rewitalizować, tworzyć miejsca kultury czy publiczne deptaki. Dawna dzielnica biedy – teraz należy do hipsterskich zakątków, z przytulnymi knajpkami, galeriami sztuki, butikami (i dla bezpieczeństwa – oświetleniem i monitoringiem).
Zaskoczenie drugie – jest tu bardzo włosko:) Marsylczycy są bardzo przyjaźni, otwarci, zagadują na ulicy i są chętni do pomocy, nawet jak nie mówimy po francusku. Sami podkreślają, że bardzo różnią się od typowych Franców, że bliżej im do Włoch, i to nawet do południa Włoch. Ma to jeszcze jeden aspekt – ruch na drogach jest podobny do ruchu w Neapolu czy Bari, każdy przemieszcza się jak chce, światła to tylko delikatna sugestia, więc nie powinno nas dziwić, że ludzie jadą na czerwonym. Jakbym miała wskazać zagrożenie, to chyba bardziej jest to ruch na drogach.
Marsylia - co warto zobaczyć
Czy warto tu przyjechać? Większość osób omija miasto szerokim łukiem, a szkoda, bo ma swój urok. Jeśli szukacie miejsca na niespieszny city break, miasto, które nie przytłoczy Was ilością zabytków – jest to naprawdę dobry wybór. Najważniejsze punkty miasta zwiedzimy tak naprawdę w jeden dzień. Ja wybrałam opcje Free Walking Tour, dzięki temu w kilka godzin przeszłam przez najważniejsze miejsca i dowiedziałam się wiele na temat historii miasta.
Marsylia jest uważana za najstarsze miasto we Francji, była pierwszą kolonią grecką poza Grecją. Ale zachowanych zabytków jest niewiele, miasto zostało poważnie zniszczone (m.in. w czasie II wojny światowej).
Stary Port czyli centralny i najważniejszy punkt miasta, zawsze głośny i pełen ludzi.
Zobaczcie forty św. Mikołaja i św. Jana po obu stronach portu. Na ten drugi możecie wejść i podziwiać widok na miasto i port.
Le Panier – najstarsza część Marsylii z wąskimi, cichymi uliczkami. Znajdziecie tu Muzeum Starej Marsylii, Starą i Nową Katedrę, ale już sam spacer po jej ulicach jest bardzo przyjemny.
Ciekawe jest Vieille Charite, czyli dawny przytułek i hospicjum, zbudowane na przełomie XVII i XVIII wieku wg projektu braci Puget (sam dziedziniec oraz wewnętrzna kaplica są bardzo ciekawe, a w środku znajdziecie również Muzeum Archeologiczne i Muzea sztuki: afrykańskiej, Oceanii i Indian Amerykańskich)
Od 2013 w mieście działa również MuCEM czyli Muzeum Cywilizacji Europejskich i Śródziemnomorskich – już sam budynek jest bardzo interesujący, wejście jest darmowe a kompleks jest połączony betonową kładką z fortem św. Jana.
Targ spożywczy przy Marche des Capucins – nie jest typowo francuski, ale popularny wśród imigrantów. Znajdziecie tu wiele egzotycznych i ciekawych produktów.
Bazylika Notre-Dame de la Garde – symbol miasta, dominujący nad całą okolicę. Najlepiej wspiąć się na górę na zachód słońca, bo widoki są wspaniałe (można wejść pieszo, ze starego portu to jest około 15 minut marszu, można też wjechać autobusem miejskim lub autobusem turystycznym)
Co jeszcze:
Muzeum Historii Marsylii
Muzeum Catiniego z działami artystów XX wieku (Picasso, Miro, Matisse)
Ile d’Ilf – wyspa z zamkiem rozsławionym przez powieść Hrabia Monte Christo Dumasa, są częste rejsy ze starego portu
Pałac Longchamp – trochę dalej od centrum, jeden z najbardziej znanych budynków w Marsylii, z pięknymi fontannami. W środku znajdziecie kilka muzeów a na tyłach spory i przyjemny park.
Unite d’Habitacion – blok mieszkalny Le Corbusiera na przedmieściach Marsylii.
Calanques
To jest coś niesamowitego i koniecznie musicie to zobaczyć, jeśli będziecie w tej okolicy. Całe wybrzeże usiane jest niewielkimi zatoczkami, zwanymi śródziemnomorskimi fiordami, uważane za jedno z najpiękniejszych wybrzeży nie tylko we Francji ale w całym basenie Morza Śródziemnego.
Z lądu są mało i trudno dostępne. Można wykupić wycieczkę statkiem, żeby zobaczyć od razu kilka (rejsy są zarówno z samej Marsyli, jak i dużo częściej z pobliskiego Cassis).
Ja wybrałam opcje budżetową: autobusem 521 lub B1 z przystanku Castellane jedziemy do kampusu uczelni Luminy (ostatni przystanek). Potem czeka nas około 1h wędrówka (przygotujcie wygodne buty!) i dochodzicie do jednego z najpiękniejszych Calanques – Calanques de Sugiton.
Niewielka plaża, wspaniałe widoki, kąpiel w morzu oraz wypoczynek na plaży wynagradzają trudy wędrówki. Miejsce, w związku z tym, że można się dostać tylko w ten sposób, jest głównie popularne wśród Marsylczyków, niewielu było turystów.
Arles
Wiedziałam, że jeden dzień będę chciała poświecić na inne miasto Prowansji (rozważałam jeszcze Aix en Provence), ale ostatecznie wybrałam Arles – miasto rozsławione przez Van Gogha, z bardzo urokliwym, przyjemnym starym miastem. Wybierzcie się najlepiej w sobotę. Tego dnia znajdziecie tu wspaniały, olbrzymi targ, jeden z najciekawszych, na jakich byłam kiedykolwiek. Spotkacie Francuzów, kupujących warzywa i owoce na obiady, a także wiele stoisk z gotowym jedzenie, z kuchni całego świata, też ubrania i rękodzieło.
W Arles znajdują się równie cenne zabytki z okresu rzymskiego (Teatr antyczny i arena rzymska, termy Konstantyna, Kryptoportyki, czyli podziemna galeria). Znajdziecie tu też Siedzibę Fundacji Van Gogha, Muzeum Reattu, Espace van Gogh – z ciekawymi kolekcjami sztuki i wystawami czasowymi.
Warto przejść również kawałek od Centrum do Les Alyscamps – starożytnej nekropolii, z ruinami romańskiego kościoła, nagrobkami i sarkofagami ustawionymi w szeregu wzdłuż głównej alei. Miejsce o naprawdę wyjątkowej atmosferze, ciszy i spokoju, uwiecznione w Boskiej Komedii Dantego, na obrazach Van Gogha i Paula Gauguina.
Z Marsylii można się dostać do Arles bezpośrednim pociągiem, podróż trwa około godziny.
Park Narodowy Camargue
Z Arles bardzo blisko jest już do Delty Rodanu. Finalnie niestety nie udało się dotrzeć. Jest to największy teren bagienny Europy. Miejsce doskonałe do obserwacji ptaków (m.in. flamingów), słynne również dzięki stadom dzikich koni i wypasanych tu czarnych byków. Teren ten można zwiedzać samochodem, ale też konno czy rowerem. Krajobraz jest podobno piękny i na pewno będę chciała tu kiedyś wrócić.
Valensole i pola lawendy
To był mój główny powód wyjazdu, zawsze marzyłam żeby zobaczyć w Prowansji całe pola lawendy. Po zakupie biletów do Marsylii, okazało się jednak, że bez samochodu jest to właściwie niemożliwe. Wykupiłam więc jednodniową wycieczkę zorganizowaną przez Provence Explorer:
Była to bardzo wygodna opcja. Wszystko było zorganizowane i nie musiałam się o nic martwić. Dodatkowo – nasz przewodnik był specjalistą od uprawy oliwek i niesamowitym źródłem informacji na temat roślinności całego regionu
Co widzieliśmy:
Pola lawendy na płaskowyżu Valensole, ciągnące się kilometrami, przeplatane z uprawą innych ziół (szałwia, tymianek) i maków. Lawenda dopiero zaczynała kwitnąć, ale i tak widoki były wspaniałe. Zachwycający jest również zapach i dźwięk pszczół, uwijających się przy kwiatach. Naprawdę było to coś wspaniałego.
Moustires Sainte Marie – urokliwe miasteczko przepięknie położone u podnóża stromej skały. Miejscowość znana z wytwarzanych tu fajansów, uważana za jedną z najpiękniejszych francuskich wiosek. Koniecznie trzeba się wspiąć do położonej ponad miastem kaplicy Notre Dame de Beauvoir. Nad kaplicą pomiędzy krawędziami skały wisi też symbol miasta – złota gwiazda. Różne są legendy jej pochodzenia. Jedna z nich mówi o rycerzu, który przyrzekł rozwiesić gwiazdę, jeśli wróci do miasta z wojny z Saracenami.
Wielki Kanion Rzeki Verdon – Kanion jest uznany za jeden z najgłębszych przełomów w Europie i należy do najpopularniejszych atrakcji przyrodniczych we Francji. My widzieliśmy tylko jego początek z Pont de Sainte-Croix. Jeśli chcecie – cały kanion można zjechać samochodem, trasami tuż ponad krawędziami doliny, z obu stron. Mnie kuszą również piesze szlaki czy spływy kanionem.
Lac de Sainte-Croiz – przepiękny sztuczny akwen to rewelacyjne miejsce na odpoczynek. Znajdziemy tu liczne plaże, przystanie żeglarskie, kempingi, wypożyczalnie sprzętu pływającego. Z jeziora można również wpłynąć na około 2,5 km w głąb kanionu po zupełnie spokojnej wodzie wypożyczonym kajakiem.
Fabryka L’Occitane – ostatnim punktem naszej wycieczki była fabryka najbardziej znanej firmy kosmetycznej z Prowansji, z pięknym ogrodem, świetnie wyposażonym sklepem. Samą fabrykę można również zwiedzać, po umówieniu wcześniejszym.
https://fr.loccitane.com/l-occitane-invites-you-to-manosque,74,1,87870,1107744.htm
Mój plan na wyjazd
Dzień pierwszy: Marsylia i Calanque de Sugiton
Dzień drugi: Zorganizowana wycieczka na pola lawendy
Dzień trzeci: Arles
Nawet nie mówię, że zobaczyłam tu wszystko, bo cały region jest niesamowicie ciekawy, piękne miasteczka (Aix en Provance w pierwszej kolejności) i niesamowite miejsca natury. Na pewno będę chciała tu kiedyś wrócić!






Zostaw Komentarz