Kolejny weekend w Północnych Włoszech

with Brak komentarzy

Długi listopadowy weekend postanowiłam wykorzystać na krótki wyjazd do Włoch. Tak się idealnie złożyło, że w La Scali był w tym czasie ciekawy spektakl z uwielbianym przeze mnie Roberto Bolle oraz Marianelą Nunez, więc bez specjalnego zastanawiania się kupiłam bilety do opery i lotnicze. Plan był prosty – brak planu i cieszenie się włoskim klimatem. W zależności od pogody i nastroju miałam na miejscu zobaczyć i zdecydować, co dalej. Na nocleg wybrałam po raz kolejny Mediolan.

Cremona

Od dawna miałam już w planach odwiedzenie i Cremony, i Piacenzy. Dwie miejscowości niedaleko siebie, w pobliżu Mediolanu, o pięknych nazwach, jakoś nigdy do tej pory nie były mi po drodze. Wreszcie tym razem udało mi się odwiedzić je obie.

Uwielbiam takie małe, włoskie miasteczka, w których życie toczy się swoim rytmem, a turyści są rzadkością. Miejsca takie nie przytłaczają ilością zabytków, a pozwalają cieszyć się urokami włoskiego dolce vita. Dlatego właśnie warto je odwiedzać, pospacerować po urokliwych uliczkach, usiąść w parku, pójść na kawę, aperitivo, zjeść obiad czy zrobić zakupy. Szczególnie w weekendy można też poobserwować rytm włoskiego dnia.

Przed południem ulice są pełne – Włosi wychodzą na spacery, biegające dzieci, szczekające psy są wszędzie, wszędzie gwar i rozmowy. Również w kawiarniach są tłumy – część osób dopiero je śniadanie (rogalik i obowiązkowe cappuccino), część popija już aperitivo, inni robią zakupy na obiad na pobliskim targu czy w lokalnym sklepie.

Koło południa ulice powoli zaczynają pustoszeć, zapełniają się za to restauracje. Pora na obiad, czyli pranzo. To najlepszy moment żeby też coś zjeść (o tym kiedyś też napiszę, ale włoskie restauracje są standardowo otwarte od 12 do 15 i wieczorem od około 19, i jeśli chcemy dobrze zjeść na mieście – trzeba się do tego dostosować).

Po południu ulice znowu się zapełniają, to czas popołudniowej passagiaty, czyli po prostu spaceru. Można iść na lody, na kawę (teraz już raczej espresso), albo po prostu pospacerować po mieście, i cieszyć się promieniami słońca, szczególnie docenianymi w jesienne dni.

I właśnie możliwość doświadczenie takiego dnia, miałam w trakcie kliku godzin spędzonych w Cremonie. Ale nie tylko, bo miasto ma też do zaoferowania ciekawą historię i sporo zabytków. Historia Cremony sięga 218 roku p.n.e., kiedy to osadę założyli Rzymianie, razem z Piacenzą, jako punkt kontroli rzeki Pad. Największy rozkwit przypada jednak na okres średniowiecza i z tego czasu znajdują się tutaj najważniejsze zabytki.

Centralny punkt miasta to Piazza del Comune z ratuszem i katedrą. Jak na miasto, o którym w przewodnikach pisze się tylko kilka zdań – fasada i wielkość katedry robi naprawdę duże wrażenie. Koniecznie wejdźcie do środka i obejdźcie też katedrę z każdej strony.

Drugim ważnym zabytkiem jest wieża, przyklejona do kościoła. To Torazzo– ma 112 m i jest symbolem miasta. Jeśli macie siłę, koniecznie wejdzie na górę, bo widoki na miasto i okolicę naprawdę robią wrażenie. Warta obejrzenia jest również sama konstrukcja wieży od środka. Ciekawy jest też mechanizm zegarowy, w kilku salach dowiecie się wiele o jego funkcjonowaniu i historii. Warto kupić bilet łączony z baptysterium, które również znajduje się na placu. Mnie niestety nie wystarczyło czasu na jego odwiedzenie, mogłam tylko podziwiać go z zewnątrz.

Najsłynniejszym mieszkańcem Cremony był chyba Antoni Stradivari, czyli najwybitniejszy wytwórca skrzypiec. Miasto do dziś słynie ze szkoły lutniczej, znajdziecie tu też muzeum, gdzie można podziwiać instrumenty, i też ich posłuchać (są specjalne koncerty). Znajdziecie też wiele małych zakładów, w których do dziś, korzystając z tradycji Stradivariego, wytwarzane są skrzypce. W zwykły dzień można zajrzeć do środka, mi w sobotę pozostało oglądanie wystaw.

Piacenza

Drugie miejsce w pobliżu Mediolanu, idealne na jednodniowy wypad. Piacenza przywitała mnie deszczem, więc dużą część czasu starałam się spędzać po dachem, ale i tak nie żałuję! Miasteczko jest urokliwe, i podobnie jak w Cremonie, katedra robi niezwykłe wrażenie.

Znajdziecie tu urokliwe uliczki, kamienice i pałace. Centralnym punktem jest Piazza Cavalli z pięknym Palazzo Comunale, czyli siedzibą władz miasta (znajdziecie tu też biuro informacji turystycznej) z dwoma pomnikami konnymi. Znajdziecie też kilka ciekawych kościołów.

 

Zawsze zadziwia mnie też ilość małych sklepów i butików w każdym włoskim mieście, zarówno sieciówek, jak i oryginalnych butików. Wszystko jest w centrum miasta, w starych odremontowanych budynkach i naprawdę zakupy w takim miejscu to sama przyjemność!

Warto odwiedzić też sklep ze świeżymi makaronami i kupić trochę do domu, aby móc dłużej cieszyć się prawdziwym włoskim klimatem. Nadziewane tortellini wystarczy tylko ugotować i polać masłem lub oliwą i mamy rewelacyjny, naprawdę szybki obiad. Zapakowany makaron można przechowywać kilka dni (najlepiej dopytać ile dokładnie u sprzedawcy) i bez problemu można też przewieść w bagażu podręcznym.

Jeśli zgłodniejecie w Piacenzy, warto się wybrać do wegańskiej restauracji Lo Fai, w której naprawdę można zjeść wyjątkowe dania.

Mediolan

Mimo że miasto znam i byłam już kilkakrotnie, za każdym razem odkrywam coś nowego. O Mediolanie pisałam już tutaj:

nonsoloitalia.pl/mediolan/

Ale mam kilka nowych miejsc do dodania i poprzedni post uzupełnię. Co jeszcze zobaczyć i gdzie pójść:

Bosco Verticale i rewelacyjna przestrzeń wokół biurowców, z parkiem, zielenią, terenami rekreacyjnymi. Warto zobaczyć, bo miejsce jest naprawdę urokliwe. A niedaleko znajdziecie również:

 Eataly – olbrzymi, kilkupiętrowy dom handlowy z jedzeniem, w którym znajdziecie właściwe wszystko związane z kuchnią i gotowanie. Od świeżych warzyw, przez produkty delikatesowe, po wina, książki i przyrządy kuchenne. A jeśli zgłodniejecie – znajdziecie tu też wiele restauracji i stoisk, można usiąść, zjeść obiad czy wypić kawę!

Platina – świetna restauracja ze świeżymi makaronami. Miejsce jest niewielkie, najlepiej rezerwować stolik wcześniej, ale nie pożałujecie, bo dania są naprawdę pyszne! W menu kilkanaście rodzajów makaronów, kilka przystawek i deserów.

Mint Garden Cafe – tuż obok Platiny, bardzo przyjemne miejsce na aperitivo czy niewielką przekąskę.

Hotel Charly – moje odkrycie tego pobytu! Niewielki, kameralny hotel, w pobliżu stacji Milano Centrale, urządzony w starym stylu, z ogrodem na tyłach i smacznym śniadaniem.

Outlet Dolciano na Corso Buenos Aires – Świetne miejsce na zakupy słodyczy, włoskich i nie tylko, w dużo lepszych cenach. Jeśli chcecie kupić coś na prezenty, czy po prostu dla siebie, naprawdę warto odwiedzić to miejsce.

Mediolan to miasto, które z każdym pobytem odkrywam coraz bardziej i które też coraz bardziej lubię. Ale jest też doskonałą bazą wypadową na krótkie włoskie wakacje czy weekend. O Bergamo, Como już było:

http://nonsoloitalia.pl/przedluzony-idealny-weekend-w-polnocnych-wloszech/​

Dziś opisałam Wam kolejne miejsca do odwiedzenia.

Zostaw Komentarz