Izrael. Pytania i odpowiedzi

with Jeden komentarz

Dzisiaj chciałabym odpowiedzieć na kilka pytań, które sama zadawałam sobie przed wyjazdem do Izraela, lub takie, które słyszałam przed podróżą od innych osób. Mam nadzieję, że rozwieję również Wasze wątpliwości. Jeśli jest coś, czego chcielibyście się dowiedzieć – dajcie znać!

Czy jest bezpiecznie? Czy można podróżować samemu/samej?

Nie boisz się tam jechać?!?! Poprzednio pisałam przy Marsylii, że nigdy tyle razy nie słyszałam tego pytania, ale… Izrael jednak to przebił! Jest to w końcu strefa konfliktu, sytuacja polityczna jest bardzo skomplikowana i trudna, co i rusz słychać w mediach o różnego rodzaju atakach.

Przed wyjazdem warto sprawdzić ostrzeżenia MSZ (w trakcie mojego pobytu odradzano np. wyjazd na Wzgórza Golan, to chyba standardowa sytuacja). Spodziewajcie się też wojska na każdym kroku, młodzi ludzie w mundurach, także z bronią, są w Izraelu widokiem zwyczajnym. Na każdym dworcu będziecie mieć też kontrolę bezpieczeństwa i prześwietlany bagaż.

Ale teraz najważniejsze – przez cały pobyt czułam się bardzo bezpiecznie! Nie miałam ani jednej niebezpiecznej sytuacji, momentu poczucia zagrożenia. Co więcej, przez pierwszy tydzień podróżowałam sama, co mogłoby być dodatkowym czynnikiem niebezpiecznym, ale naprawdę na każdym kroku czułam się bardzo komfortowo. Jest to niezwykle popularna destynacja dla osób podróżujących samemu – w każdym hostelu spotkacie wiele kobiet i mężczyzn, w każdym wieku, podróżujących samodzielnie.

Ja miałam poczucie, że jest tak samo bezpiecznie/niebezpiecznie jak w wielu innych miejscach (a wiele kontroli, policji, monitoringu sprawiało, że czułam się nawet bardziej bezpiecznie).

 

Czy w Izraelu jest drogo?

To oczywiście pojęcie względne, ale ogólnie – tak. Nawet spotkani w podróży Szwajcarzy i Niemcy to mówili, więc coś w tym musi być.

Dlaczego zależy? Po pierwsze, dla każdego znaczy to coś innego. Dla kogoś 50 szekli (około 50 zł) za drinka to niewiele, dla kogoś innego – bardzo dużo. Zależy też, bo niektóre rzeczy są naprawdę niedrogie. Tani jest transport publiczny (autobusy, pociągi), nawet na najdłuższych trasach pociągiem nie zapłaciłam więcej niż 30 szekli. Jednorazowy bilet miejski w każdym mieście to 5,9 szekli. Stosunkowo niedrogo wychodzi również wynajem samochodu. Drogie i bardzo drogie jest jedzenie w restauracjach. Ale jeśli nie jest to dla nas najważniejsze, możemy na spokojnie żywić się street foodem, który naprawdę jest wybitny (pita falafel to koszt około 10-15 szekli), w każdym mieście znajdziemy mnóstwo świetnych stoisk, ze świeżymi produktami rewelacyjnej jakości. Jeśli chcemy zaoszczędzić, możemy też po prostu samodzielnie gotować i robić zakupy. Warzywa i owoce na lokalnych targach są naprawdę wyjątkowo pyszne!

Drogi jest też alkohol (drink za 50 szekli naprawdę nie jest wyjątkowo wygórowaną ceną), ale znajdziecie też świetne lokalne wina, w dużo niższej cenie (polecam np. stoiska na targu Yehuda Market w Jerozolimie).

Ja pieniądze wymieniałam w Polsce, ale wiem że niektórzy biorą ze sobą euro lub dolary, które wymieniają na miejscu. Działa też karta Revolut.

Czy po Izraelu można podróżować bez samochodu czy lepiej wynająć auto?

Kolejny raz –  to zależy. Głównie od tego, co chcemy zobaczyć i gdzie się dostać. Jeśli będziemy podróżować pomiędzy większymi ośrodkami (Tel Aviv, Haifa, Jerozolima, Akko, Mitzpe Ramon, Ejlat itp.) i w mniejszej grupie – samochód nie będzie niezbędny. Sprawnie i niedrogo dojedziecie pociągiem lub bardzo rozbudowaną siecią autobusów. Pamiętajcie tylko, że w szabas transport publiczny nie funkcjonuje! Można liczyć wtedy tylko na szeruty, czyli żółte busiki.

Autobusy i pociągi są częste, punktualne. Świetnie funkcjonuje aplikacje Moovit i Google maps, gdzie sprawdzicie na bieżąco rozkłady i szczegóły połączeń. Bardzo pomaga również Rav Kav, o której będzie poniżej.

Ale, jeśli chcecie zwiedzić coś więcej, może być ciężko i zajmie nam to duuużo więcej czasu. Ja np. utknęłam przy klifach Rosz ha-Nikra, kolejny autobus miałam za 3 h i skończyło się braniem taksówki.

Przy tym wyjeździe samochód nie był w gruncie rzeczy potrzebny i spokojnie poradziłam sobie bez niego, ale przy kolejnych wyjazdach – na pewno okaże się niezbędny (marzy mi się nocleg na środku pustyni Nagew czy wzgórza Golan)

Tu jeszcze jedna uwaga – wynajętym samochodem nie można wjechać na terytorium Palestyny!

Rav Kav – co to jest i czy warto?

Rav Kav to karta pre paid, którą możemy płacić za cały transport publiczny w Izraelu (pociągi, autobusy miejskie i międzymiastowe itp.) i jeśli będziecie dużo się przemieszczać – bardzo ułatwia podróżowanie! Nie musimy za każdym razem kupować biletu, nosić i wyjmować gotówki.

Doładowując ją na określoną kwotę dostaniemy też 20% więcej (doładowując za 100 szekli, dostaniemy na karcie 120). Można też zakupić na niej bilet np. całodzienny. Kartę możemy kupić już na lotnisku (w Tel Avivie jest punkt w hali przylotów). Koszt samej karty to 5 szekli. Dla turystów dostępna jest anonimowa karta (mieszkańcy mają takie ze swoim zdjęciem i danymi).

Jak działa:

Jak kupiliśmy i doładowaliśmy kartę, musimy ją za każdym razem skasować:

W autobusach miejskich – kasujemy w kasowniku, przy głównych drzwiach obok kierowcy lub jak w Hajfie w specjalnych automatach na przystanku.

W autobusach międzymiastowych, kierowcy mówimy, dokąd jedziemy i on ustawia w kasowniku odpowiednią kwotę i kasujemy bilet.

W pociągach – na dworcu udajemy się do kasy lub automatu, mówimy, dokąd chcemy jechać i kasjer (lub biletomat) ściąga odpowiednią kwotę z karty i dopiero wtedy możemy udać się do bramek wejściowych na peron.

Internet – czy muszę kupować karte sim?

Podróżowanie w ramach Unii Europejskiej jednak trochę rozleniwia i odzwyczaiłam się od opłat za roaming i Internet, a stawki w Izraelu są naprawdę wysokie! Przed wyjazdem sporo czytałam i rozważałam zakup karty sim, ostatecznie jednak się nie zdecydowałam. Czasem warto jednak być trochę offline:) Jeśli nie macie potrzeby być cały czas w kontakcie – spokojnie poradzicie sobie bez karty sim.

W każdym hotelu i hostelu jest wifi (i będzie to jedna z pierwszych rzeczy, których się dowiecie). Jeśli macie pilną potrzebę sprawdzenia czegoś – możecie wejść do dowolnej kawiarni czy restauracji i prosić o dostęp, nawet bez konieczności kupowania czegokolwiek. Większość osób zrozumie Waszą sytuację i udostępni hasło. W wielu miejscach jest też darmowy i otwarty dostęp, np. w Tel Avivie, czy uwaga – na plaży w Haifie!

Polecam również ściągnąć sobie mapy offline, żeby móc swobodnie korzystać z nawigacji (nie będziecie mogli sprawdzić natężenia ruchu czy tras pieszych, ale spokojnie zlokalizujecie się na mapie).

Czy będę mieć trudności z wjazdem do Izraela lub wyjazdem z Izraela? Czy trudno dostać wizę?

Kolejny problem to przekraczanie granicy i sam wjazd do Izraela. Przy wjeździe, czeka Was kontrola paszportowa i rozmowa z przedstawicielem służb. Z reguły zadają kilka pytań –  po co jedziecie, gdzie będziecie się zatrzymywać, czy kogoś znacie w Izraelu. Dobrze mieć przygotowane informacje o noclegach, gdybyście musieli odpowiadać bardziej szczegółowo.

Problemem podobno mogą być pieczątki z krajów arabskich, ale przeglądając różne fora – nigdzie nie na trafiłam na kogoś, kto wizy nie dostał, więc myślę, że naprawdę nie zdarza się to często. Na pewno jest to trochę stresujące, ale po fakcie stwierdzam, że nie było się czego obawiać. Po takiej rozmowie dostajecie tzw. Stay permit, na osobnej karteczce – pamiętajcie żeby go nie zgubić! Będzie potrzebny przy meldowaniu się w hostelach i hotelach oraz przy wyjeździe!

Przy wyjeździe:

Tutaj tak naprawdę spodziewajcie się dużo większej kontroli! Na lotnisku dobrze być nawet 3h wcześniej, bo tyle może Wam zająć przechodzenie przez wszystkie kolejne etapy kontroli. Na pewno będą pytania o to kto Wam pakował bagaż, czy przypadkiem czegoś niebezpiecznego nie przewozicie, co robiliście w Izraelu itp. Zasady są takie same jak wszędzie, ale na pewno nie bierzcie ze sobą arabskich gazet czy książek, bo możecie mieć różne nieprzyjemności z tego powodu. Jeśli nadajecie bagaż rejestrowany – nie zamykajcie walizki na kłódkę, bo często są dodatkowo kontrolowane po nadaniu. Możecie się też spodziewać dużej i dokładnej kontroli osobistej.

Ale, mimo że procedury są bardzo dokładne  – wszyscy bardzo mili, uśmiechnięci, po pytaniach o to co przewozicie, najpewniej dopytają jak Wam się podobało w Izraelu i co najbardziej.

Co jeść?

Wyjątkowo w tym przypadku mało polecam konkretnych miejsc z jedzenie, bo podstawą mojej diety był falafel i hummus z ulicznych stoisk oraz warzywa i owoce z targów. Z reguły kierowałam się jedną zasadą – jeśli jest dużo lokalnych mieszkańców, tam będzie dobre jedzenie i zasada ta zawsze się sprawdzała.  Ale są rzeczy, które naprawdę musicie zjeść i spróbować:

Falafel i humus – podstawa w Izraelu i najtańsza opcja na jedzenie. Pita z falafelem na ulicznym straganie to podstawa diety większości osób podróżujących do Izraela (i wywołuje lekki uśmiech na twarzach mieszkańców, którzy to wiedzą i często będą zachęcać do spróbowania właśnie czegoś innego). Warto wybrać się też na talerz humusu (często na ciepło, często z różnymi dodatkami). Ale nawet zwykły humus sprzedawany w supermarkecie przewyższa większość humusów dostępnych w Polsce.

Szakszuka – danie z patelni, z pomidorami, papryką, z dużą ilością kuminu i standardowo z jajkami sadzonymi.

Sabich czyli alternatywa dla pita falafel. Pita z kawałkami grillowanego bakłażana i jajkiem na twardo, dodatkowo różnymi warzywami i dodatkami.

Owoce sezonowe – nigdzie w swoich różnych podróżach nie jadłam tak pysznych, pełnych smaków i soczystych owoców jak właśnie tutaj! Jak my byłyśmy świetne były winogrona, brzoskwinie, rewelacyjny był sok ze świeżo wyciskanych granatów, spróbujcie też koniecznie daktyli czy lokalnie uprawianych bananów.

Pieczywo, słodkie bułki, chałki! Mówi się, że we Francji znajdziecie najlepsze pieczywo i wypieki, ale nie wiem czy jednak Izrael nie przebił dla mnie Francji! Piekarnie znajdziecie na każdym kroku, zapachy unoszą się na ulicach i zachęcają do zakupów. Pamiętajcie, żeby zakupy zrobić przed szabasem, ale szybko poznacie ten moment, kiedy do każdej piekarni będą ustawiać się wielkie kolejki a Żydzi będą wychodzić z torbami pełnymi chałek i innych wypieków.

Wino Izraelskie – koniecznie spróbujcie lokalnych win, wybór jest bardzo duży a wina są naprawdę świetnej jakości!

Malabi – obie uznałyśmy, że to najlepszy deser! Coś w stylu panna cotty, polane syropem różanym i posypane pistacjami, orzechami, wiórkami kokosowymi. Bardzo słodkie i bardzo pyszne! Znajdziecie często na ulicznych stoiskach, sprzedawane w plastikowych pojemniczkach na wynos.

Kanafeh, Kunafa – deser typowo bliskowschodni, który odkryłam w Tel Avivie przez przypadek, bo do malutkiej kawiarni zawsze były olbrzymie kolejki. Jest to rodzaj ciasta serowego, podawanego na ciepło, polanego dodatkowo syropem cukrowym. Bardzo słodkie, podawane z lodami, pospane pistacjami. Warto spróbować!

 

Co przywieść z Izraela?

Przeglądając różne fora i blogi, często pojawiało się to pytanie, stąd kilka moich propozycji.

Chałwa, np. z bardzo popularnego stoiska The Halva Kingdom, które znajdziecie m.in na Carmel Market w Izraelu lub Mahane Yehuda w Jerozolimie. Chałwa jest naprawdę wyjątkowa, nawet jeśli nie planujecie kupować warto popróbować różnych smaków (np. kawowa, albo cytrynowo czekoladowa to moi faworyci). Tylko uważajcie, bo za kilka kawałków można spokojnie zapłacić ponad 300 zł!

Daktyle, orzechy, przyprawy, herbaty owocowe – najlepszym miejscem na takie zakupy jest Levinsky Market w Tel Awiwie. Kupicie tu naprawdę wyjątkowe produkty. Daktyle to produkt narodowy i uwierzcie mi, takich nigdzie wcześniej nie jedliście! Mieszanki przypraw czy po prostu przyprawy, najróżniejsze bakalie, też tahini, owocowe herbaty, aż ciężko wybrać tylko kilka produktów!

Sól i błoto z Morza Martwego lub kosmetyki z minerałami z Morza Martwego. Morze Martwe ma niezwykłe właściwości lecznicze na najróżniejsze problemy skórne – czemu nie zabrać ze sobą trochę tego skarbuJ Takie produkty znajdziecie w większości sklepów z pamiątkami, ale też nad samym morzem. Lepsze kosmetyki to np. produkty firmy AHAVA

Sandały w Jerozolimie – może do dziwnie brzmi, ale na stoiskach na starym mieście w Jerozolimie znajdziecie naprawdę piękne skórzane sandały

 

Jedna odpowiedz

  1. co gdy gorączka nie spada
    | Odpowiedz

    Ciekawy artykuł! Bardzo podoba mi się sposób przedstawienia informacji i odpowiedzi na pytania dotyczące Izraela. Dzięki temu materiałowi mogę lepiej zrozumieć historię i aktualną sytuację w tym kraju. Polecam lekturę wszystkim, którzy chcą poszerzyć swoją wiedzę na ten temat.

Zostaw Komentarz