Apulia

with Brak komentarzy

Do tej pory sporo na blogu było o Północnych Włoszech, które rzeczywiście znam trochę lepiej (tanie i częste loty do Mediolanu bardzo w tym pomagają). Ale Italia to też Południe! Zupełnie inne, równie a może i bardziej pasjonujące. Tym razem będzie o Apulii, czyli samym obcasie włoskiego buta.

Region  ten należy naprawdę do jednych z najpiękniejszych – wspaniałe morze, urokliwe miasteczka, gościnni mieszkańcy, niezwykłe trulli i doskonała kuchnia, do tego przyjemna pogoda i ciepłe morze – dla mnie przepis na idealne wakacje! Apulia zrobiła na mnie bardzo duże wrażenie i od pierwszych chwil wiedziałam, że tydzień to na pewno za mało, żeby go dobrze poznać. Na pewno będę chciała tu wrócić. W 7 dni udało mi się zobaczyć  tylko część ciekawych i wyjątkowych miejsc, ale na pierwszą podróż – było akurat.

Rzeczywiście jest to też region, w którym podróżowanie bez samochodu, korzystając tylko z transportu publicznego, może być trudne i niekiedy może być wyzwaniem. Ale jest to do zrealizowania, przy wcześniejszym dobrym sprawdzeniu wszystkich szczegółów. O dworcu w Bari, będącym właściwie czterema dworcami w jednym, będzie jeszcze później – to trochę pokazuje poziom skomplikowania transportu w Apulii.

A o gościnności mieszkańców mogę się naprawdę rozpisywać! Chyba nigdzie nie miałyśmy aż tak wielu sytuacji, w których Włosi pokazywali swoją gościnność i otwartość. Zapraszali nas do domów (Alberobello); sprzedawca w Polignano a Mare w poszukiwaniu suszonych pomidorów, które chciałyśmy kupić, obdzwonił wszystkie lokalne sklepy, a ludzie w kolejce dopytywali co robimy, i radzili co i jak mamy ugotować; na plaży włoska rodzina częstowała nas świeżym grantem… Na każdym kroku czułyśmy się bezpiecznie i wspaniale ugoszczone.

Bari

To stolica regionu i tutaj też znajduje się lotnisko. Dla mnie na pewno nie jest to najpiękniejsze miejsce we Włoszech, miasto raczej z tych trudniejszych w odbiorze. Nie zachwyca od pierwszego wejrzenia, długo należało też do bardzo niebezpiecznych, z działającą mafią. Teraz sytuacja się zmieniła, nie ma większych obaw przy zwiedzaniu. Warto spędzić tutaj chociaż kilka godzin, spacerując po starówce i murach miejskich. W trakcie mojej podróży było bazą wypadową przez kilka dni (stąd najłatwiej było dotrzeć do Matery czy Barletty i Trani), i muszę przyznać, że z każdym dniem podobało mi się coraz bardziej.

 Koniecznie zobaczcie plac Largo Albicocca i wstąpcie do pizzerii Di Cossimo. Sam plac jest jednym z najładniejszych miejsc w całym Bari, został odnowiony we współpracy z Ikeą i znajdziecie tu wiele detali szwedzkiej marki, wykorzystanych w bardzo ciekawy sposób. Szczególne wrażenie robi oświetlony wieczorem. A pizza w Di Cossimo jest naprawdę bardzo dobra, spotkacie tu zarówno mieszkańców, jak i turystów. Pizzę dostaniecie od razu do zabrania w kartonowym pudełku, ale można z nią po prostu usiąść przy stoliku na zewnątrz.

I chyba najciekawsza atrakcja Bari, tj. panie robiące makaron na ulicy. Orecchiette są naprawdę rewelacyjne (warto kupić zapas do domu), można obserwować jak robią, zrobić zdjęcia, podpytać o wszystko. Wiem, że można również umówić się na szkolenie bezpośrednio u nich i na pewno przy kolejnej wizycie będę chciała coś takiego przeżyć.

Najważniejszym punktem miasta jest Bazylika św. Mikołaja, patrona miasta, w której znajdziecie również grób jakże ważnej dla Polski Bony Sforzy. Warto też wybrać się na spacer Corso Vittorio Emanuele II,  oraz place Piazza del Ferrarese i Piazza Mercantile. Innym ważnym kościołem jest katedra Św. Sabiny, którą koniecznie odwiedźcie, jeśli będziecie tutaj 21 czerwca, w czasie przesilenia letniego. Będziecie świadkami wyjątkowego spektaklu Petali di Luce (Płatki Światła). Punktualnie o 17:10 światło słoneczne wpada do wnętrza katedry przez olbrzymią rozetę. Promienie słoneczne przenikają przez nią skupiając się w wiązkę światła, która oświetla mozaikę w kształcie rozety na posadzce – idealnie się do niej dopasowując!

W Bari znajdziecie też zamek normański, który można zwiedzać i w którym znajdują się często bardzo ciekawe wystawy czasowe. W ogóle warto podziwiać niezwykły i nietypowy styl romański charakterystyczny dla tego regionu. Stapiało się tu wiele kultur i tradycji. Rządy pełnili władcy normańscy, szwabscy, andegaweńscy. Widoczne są też wpływy architektury rzymskiej, normańskiej, bizantyjskiej, lombardzkiej czy arabskiej.  Apulia leżała też na szlaku pielgrzymek religijnych – stąd odpływali do Ziemi Świętej i pielgrzymi, i krzyżowcy.

W Bari można podziwiać też, podobnie jak w wielu innych miastach, życie codzienne, które toczy się na ulicach. Spacerując po wąskich uliczkach starego miasta, można właściwie zaglądać do mieszkań. Domy odgrodzone są od ulicy tylko firankami w drzwiach, na każdym kroku unosi się zapach doskonałego domowego jedzenia. Zwyczajnym widokiem są kobiety robiące makaron na ulicach, kluby w których mężczyźni spotykają się grać w karty, starsze kobiety siedzące na ławkach obok domów i plotkujące, dzieci bawiące się na ulicach –  to typowe obrazki tego miasta.

 

Gdzie nocować w Bari:

Mercure Villa Romanazzi Carducci – bardzo przyjemny hotel niedaleko dworca, położony w pięknym ogrodzie, z basenem. Pokoje o wysokim standardzie, smaczne śniadanie i dodatkowo np. możliwość wypożyczenia roweru na miejscu.

 

B&B Residenza Piazza Moro

Urocze i bardzo przyjemne miejsce tuż obok dworca, z miłą właścicielką i dużymi, funkcjonalnymi pokojami.

Bari - gdzie zjeść:

La Tana del Polpo

Polecane przez blogi, turystów i mieszkańców i jakie jedzenie! Obsługa która chodzi po sali i prezentuje świeże, surowe owoce morza, które można wybrać jako danie i rewelacyjne menu z karty. Ja polecam czarne tagliolino z sepią, z kremowym sosem z pistacji i małymi, lokalnymi krewetkami – to było jedno z najlepszych dań w moim życiu!!!

Mastro Cicico

Kultowy wręcz lokal z kanapkami. Na szybką i niedrogą przekąskę

Il pescatore

Nie dotarłam tutaj ale również polecane przez mieszkańców, zakładam że skoro przy La tana del polpo się nie pomylili – tutaj też może być wybornie!

Plaża w Bari

W Bari znajdziecie też plażę o uroczej nazwie Pane e Pomodoro (chleb z pomidorem)

To około półgodzinny spacer ze starego miasta lub pociąg do stacji Bari Marconi lub Bari Parco Sud. Przyjemna, piaszczysta plaża, ze skalistą wysepką osłaniającą od strony morza.

Barletta i Trani

Jeden dzień z Bari postanowiłam spędzić na wyprawie do 2 pobliskich miejscowości – Barletty i Tani. Tak naprawdę warto się wybrać nawet tylko po to, żeby podziwiać widoki na morze z pociągu – bo tory są położone bezpośrednio wzdłuż wybrzeża.

Oba miasta są bardzo przyjemne, urokliwe, z pięknymi widokami na morze. Jeśli szukacie miejscowości spokojnych, z dużo mniejszą ilością turystów – to będzie doskonały wybór. W Trani znajdziecie przepiękną romańską katedrę, niesamowicie położoną na brzegu morza, zamek, urokliwy port i ciekawą żydowską dzielnicę, po której najlepiej pochodzić po prostu bez celu. Od słońca warto odpocząć w parku Villa Comunale na brzegu morza.

Barletta jest większa, tętni życiem, też znajdziecie tutaj katedrę, zamek, i dodatkowo piękną plażę. Uliczki są naprawdę eleganckie, pełne pięknych budynków. Jednym z symboli miasta jest Kolos z Barletty – czyli monumentalna statua w centrum, największy rzymski posąg z brązu. Warto odwiedzić również budynek Teatro Curci czyli miejskiego teatru. Ja w ogóle bardzo lubię zwiedzać budynki oper i teatrów w trakcie moich podróży. Tutaj miałam niezwykłe szczęście załapać się na oprowadzenie po budynku przez uczniów pobliskiej szkoły.

Barletta i Trani to pomysł na świetną wycieczkę jednodniową z Bari, obie miejscowości można spokojnie zobaczyć w jeden dzień. Najłatwiej dostać się pociągiem Trenitalia lub Ferrovie del Nord Barese. Jeśli wolicie – jedno z tych miast można również wybrać na bazę na dalszy pobyt – jeśli męczy Was zgiełk dużego miasta jak Bari.

Polignano a Mare

To była nasza baza na kolejne dni. Miejsce naprawdę wyjątkowe, i jak bym miała ponownie wybrać nocleg w tej okolicy, myślę, że drugi raz wybrałabym właśnie Polignano. Byłyśmy tutaj z przyjaciółką w drugiej połowie października, i w tym czasie było to senne, spokojne miasteczko, widać, że po sezonie.

Najbardziej znanym miejscem jest plaża w pięknej zatoczce, otoczona z dwóch stron białymi klifami, z trzeciej strony zamknięta niezwykłym mostem. W sezonie plaża jest pełna od samego rana, może być ciężko się dostać – w październiku było naprawdę przyjemnie pusto – trochę włoskich i zagranicznych turystów ale i miejscowych odpoczywających nad wodą. Co więcej, woda była naprawdę przyjemna do kąpieli –nie musicie się martwić w tym czasie o temperatury.

Inną atrakcją jest możliwość wypożyczenia roweru wodnego i podziwianie widoków na miasto i klify  z morza. Całe miasteczko nie jest duże, szczególne wrażenie robi wieczorami, bo wiele uliczek i placów jest pięknie oświetlonych. Niezwykłe są też widoki na morze z wielu punktów wzdłuż wybrzeża.

Gdzie jeść:

Pescaria – to właściwie bar szybkiej obsługi ze smażonymi owocami morza. Wszystko jest świeże, niezbyt drogie, w porze obiadowej jest mnóstwo ludzi. Czasem obsługa po włosku trochę nie panuje nad sytuacją, ale i tak warto tu przyjść. Otwarte 24/7, więc można przyjść na obiad, na kolację lub kieliszek wina w porze aperitivo.

Koniecznie wybierzcie się również do sklepu Centro Formaggi przy Piazza Trinita – znajdziecie tu świetne sery (takiej Scamorzy nie jadłam nigdzie do tej pory!) i wiele innych lokalnych produktów.

Bar Turismo – typowy włoski bar w starym stylu z pysznymi tradycyjnymi lodami.

Jak się dostać:

Z Bari kursują pociągi, kilka na godzinę, można przyjechać tylko na jeden dzień, ale warto oczywiście zostać dłużej.

Monopoli

Drugie miasteczko bardzo łatwo dostępne z Bari (bezpośredni pociąg). Bardzo klimatyczne i urokliwe, nieco większe od sennego Polignano. Koniecznie zobaczcie stary porty, to chyba najbardziej rozpoznawalny punkt miasta. Rano możecie tu spotkać rybaków sprzedających ryby.

W samym centrum znajduje się też kilka plaż, a w niewielkiej odległości od miasta znajdziecie kolejne piękne plaże (możecie na miejscu wypożyczyć rower, żeby łatwo się do nich dostać).

Warto zobaczyć też latarnię i podziwiać z niej widok na port. W mieście znajduje się też kilka ciekawych kościołów, zamek i urokliwe place, tętniące życiem prawie o każdej porze dnia. To jedno z tych miast, które najlepiej zwiedzać po prostu spacerując bez celu, usiąść na kawie czy wypić apertitivo i cieszyć się włoskim dolce vita i dolce far niente!

Alberobello

Pisząc o Apulii nie sposób pominąć trulli – niezwykłych budynków mieszkalnych, tajemniczego pochodzenia. Nie wiadomo skąd wziął się ich kształt, a ten rodzaj domów nie występuje nigdzie indziej. Dachy też są niejednokrotnie oznaczone dziwnymi znakami, nie do końca wyjaśnionego pochodzenia.

Znane są ich zalety praktyczne – latem jest w nich chłodno, zimą ciepło, i są bardzo tanie w budowie. A wyjaśnień jak powstały jest kilka. Legenda głosi, że ich budowa była sposobem uniknięcia płacenia podatków – aragońscy władcy w XV w. nakładali daniny tylko na wykończone domy. Apulijscy chłopi łatwo udowadniali, zdejmując niezamontowany dach, że dom nie jest skończony. Inna teoria mówi, że Ferdynand I Aragoński zabraniał chłopom  budować stałe domu i miał prawo przenieść ich w dowolne miejsce. Budowano więc domy z niezwiązanego kamienia, które łatwo można było przenosić. Być może domy te są dziełem zakonników przybyłych ze wschodu lub krzyżowców wracających do Europy, zainspirowanych podobnymi budynkami na Bliskim Wschodzie. Podobne domy znajdują się również w greckich Mykenach, co może świadczyć o wpływie Wielkiej Grecji, w skład której wchodziła Apulia.

A jeśli trulli – to oczywiście Alberobello, czyli największe skupisko tych domów, wpisane na listę światowego dziedzictwa UNESCO. Miasteczko jest bardzo turystyczne, ale jak tylko zboczycie z głównych szlaków, może Was naprawdę zaskoczyć niesamowitym spokojem. Trulli znajdują się w dwóch częściach miasteczka. W punkcie informacji dostaniecie mapkę miasta z zaznaczonymi najciekawszymi punktami.

Koniecznie zobaczcie kościoły w trulli, wejdźcie na tarasy widokowe i jeśli macie taką możliwość – zajrzycie do wnętrza takiego budynku.

Locorotondo

To jedno z najładniejszych włoskich miasteczek w ogóle, białe, na niespotykanym planie koła. Białe są domy, drogi, schody, kościółek… A co najlepsze – wcale nie ma tak dużo turystów! Można spokojnie spacerować, podziwiać i robić naprawdę wyjątkowe zdjęcia:)

Działa tutaj bardzo dobra informacja turystyczna, którą warto odwiedzić i podpytać o wszystko. Ja jeszcze wspominam do dziś naprawdę wspaniały widok na winnice już poza murami miasta.

 

My wybrałyśmy się do obu miejscowości na jeden dzień, z Polignano a Mare. Stąd jest bezpośredni autobus do Alberobello (www.cotrap.it/). Pomiędzy miejscowościami również kursują autobusy – najlepiej w punkcie informacji turystycznej dopytać o szczegóły, poprosić o rozkład autobusów, dopytać, gdzie jest przystanek itp. To jest południe Włoch, tu nigdy nie wiadomo:)

Matera

Należy już do innego regionu (Bazylikata) ale warto ją odwiedzić. Większość osób odwiedza Materę właśnie w ramach podróży do Apulii. Miasto niezwykłe, klimatyczne, wyjątkowe, które naprawdę trudno opisać, trzeba zobaczyć na własne oczy. Miasto w skale, położone nad kanionem z historyczną częścią miasta zwaną sassi – z domami wydrążonymi w skale i murowanymi fasadami.

W punkcie informacji turystycznej można wziąć mapę, ale najlepiej po prostu chodzić bez celu, zgubić się w jej uliczkach, podziwiać widoki z punktów widokowych. Warto również odwiedzić skalne kościoły (chiese rupestre, wstęp do większości jest płatny). Najstarsza część miasta to Civita z piękną katedrą a najbardziej znane sassi znajdują się w dzielnicach Sasso Caveoso i Sasso Barisano. Największe wrażenie Matera robi wieczorem, kiedy słońce powoli zachodzi a budynki nabierają niezwykłego koloru.

Co ciekawie bardzo długo miasto było opuszczone, bardzo biedne, jeszcze w latach 50 XX ludzie żyli tu w skandalicznych warunkach, śmiertelność była bardzo wysoka. Sassi pokazał światu Carlo Levi w swojej książce „Chrystus zatrzymał się w Eboli”, a miasto długo nazywano „wstydem narodowym”.

Później rząd włoski wprowadził przymusowe wysiedlenie do nowo wybudowanych budynków, co jednak zabiło klimat miasta, więzi sąsiedzkie. Większość mieszkańców nie mogła przystosować się do nowych warunków, a stare sassi niszczały i popadały w ruinę. Od lat 80 sassi są powoli odnawiane, oddawane w dzierżawę, powstają sklepy, restauracje i pensjonaty. W 2019 roku Matera została Europejską Stolicą Kultury, co bardzo pomogło w jego rozwoju.

Ze względu na niesamowite położenie Matera inspirowała również filmowców, zagrała m.in. w Ewangelii według św. Mateusza Pasoliniego, Sprzedawca marzeń Tornatore czy chyba najbardziej znanym – Pasji Mela Gibsona, w której zagrała Jerozolimę.

Bardzo żałuję, że byłam tylko kilka godzin i następnym razem – będę chciała tu zostać na noc.

Więcej o Apulii znajdziecie jeszcze tutaj:

Apulia raz jeszcze – Monopoli

 

Zostaw Komentarz