Lago Maggiore

with Brak komentarzy

Lago Maggiore to drugie największe włoskie jezioro (po Lago di Garda), które Włochy dzielą ze Szwajcarią. Leży w Piemoncie, otoczone alpejskimi szczytami i ciągle chyba należy do tych mniej znanych włoskich miejsc (o Como i Garda każdy już chyba słyszał). A szkoda, bo miejsce jest naprawdę piękne i znajdziecie tu wiele urokliwych i wyjątkowych zakątków. Wyjazd nad Lago Maggiore miałam już w planach od dawna, tym razem kilkudniowy pobyt nad jeziorem połączyłam z wyjazdem do Werony na spektakl w Arena di Verona (o Weronie będzie w kolejnym poście).

Stresa

Na swoją bazę wybrałam miejscowość Stresa, głównie ze względu na łatwość dojazdu pociągiem oraz bliskość wysp Boromejskich, które miały być najważniejszym punktem podróży i które właściwie ściągnęły mnie nad to jezioro.

Stresa to typowy włoski kurort i największa miejscowość w okolicy. Bardzo popularna wśród turystów, nie tylko włoskich. Znajdziecie tu kilka drogich hoteli z balkonami pełnymi kwiatów (np. Grand Hotel del Iles Borromees, w którym toczy się część akcji „Pożegnania z bronią” Hemingwaya), przyjemną niewielką starówkę. Na pewno nie jest to najpiękniejsze włoskie miasto, ale na kilkudniowy wypoczynek  i punkt wypadowy do dalszych podróży – miejsce bardzo dobre.

Główną atrakcją miasta jest Villa Pallavicino – piękny i olbrzymi park. Znajdziemy tu wiele ciekawych roślin (magnolie, sekwoje, palmy, mi najbardziej podobał się ogród różany), ogród zoologiczny, plac zabaw. Miejsce może być super atrakcją dla dzieci, prowadzone są tu też różne działania edukacyjne.

Plaża, to był drugi istotny dla mnie punkt, bo chciałam też w trakcie tego wyjazdu po prostu odpocząć nad jeziorem. W samym centrum miasta znajdziecie kilka miejsc do kąpieli, ale plażą bym tego nie nazwała. Ale kawałek dalej, obok Villa Pallavicino znajdziecie już bardzo przyjemną i spokojną plażę (kamienistą). Wystarczy przejść przez bar (LOV Lounge Beach) i zejść schodami w dół. W barze możecie też wypożyczyć leżaki (i oczywiście coś zjeść i wypić).

Isole Borromee

To był najważniejszy cel podróży tutaj, o wyspach i ich ogrodach słyszałam już od dawna, ale nie spodziewałam się, że będzie tu aż tak pięknie. Na taką wyprawę zarezerwujcie sobie cały dzień i koniecznie odwiedźcie wszystkie 3 – każda jest inna, ma swój niepowtarzalny urok i charakter.

Na wyspy można się dostać promem Navigazione Lago Maggiore (koszt biletu na 3 wyspy to 16,9 eur), statki są częste, punktualne, duże i przestronne. Druga opcja to mniejsze łódki, koszt 13 euro – ale bardzo ciasne i mniej komfortowe.

Isola Bella

Pałac i zespół ogrodowy zaczął powstawać w 1670 na życzenie hrabiego Karola III Boromeusza. Jedna historia głosi, że budował go dla swojej żony, druga, że dla kochanki, jako miejsce schadzek. Sam pałac jest pełen dzieł sztuki, zabytkowych żyrandoli, arrasów, posadzek. Ciekawe, choć lekko kiczowate są sztuczne groty/jaskinie w dolnej części pałacu.

Natomiast ogród, to już pełen pokaz fantazji i kreatywności ówczesnych architektów. Tarasowa konstrukcja, egzotyczne kwiaty i drzewa, białe pawie przechadzające się po trawnikach, sprawiają że czujemy się jak byśmy przenieśli się do innego świata. Jest to typowy przykład włoskiego ogrodu barokowego.

Ogrody tarasowe możemy też podziwiać z lądu, najlepszy widok jest ze Stresy, z promenady prowadzącej do Stresa Lido / Carciano, wzdłuż jeziora.

Isola Superiore / Pescatori

Ta wyspa w przeciwieństwie do dwóch pozostałych nie jest własnością rodu Boromeuszy i nie znajdziecie tu też pałaców i ogrodów. Jest to świetna opcja na odpoczynek po zwiedzaniu pierwszej wyspy – znajdziecie tu wiele knajpek i restauracji, a także miejsca, gdzie można się wykąpać i poopalać. Kiedyś była to osada rybacka, teraz żyje tylko z turystyki.

Isola Madre

To moja ulubiona wyspa. Tutejszy ogród należy to jednych z najpiękniejszych ogrodów, w jakich byłam. Bogactwo kwiatów i kolorów zachwyca. Znajdziecie tu nawet cytrusy i bananowce i największy w Europie cyprys kaszmirski. Po pięknych trawnikach przechadzają się egzotyczne ptaki

Znajdziecie tu też pałac, mniejszy niż na Isola Bella i dla mnie trochę mroczny i lekko przerażający (szczególnie manekiny, które przedstawiają postacie z epoki).

Gustave Flaubert w 1845 roku pisał: „Isola Madre to najbardziej zmysłowe miejsce, jakie widziałem kiedykolwiek w życiu”

Takie bogactwo roślinności zawdzięczamy, wyjątkowemu mikroklimatowi tego miejsca. Mimo ze jesteśmy w Alpach, na Północy Włoch – roślinność jest typowo śródziemnomorska.

Bilety wstępu do ogrodów warto kupić bilety wcześniej, żeby uniknąć stania w kolejkach: https://www.isoleborromee.it/prenota.html (bilety łączone na kilka atrakcji, lub tylko do jednego miejsca)

Mottorone

Szczyt wznoszący się nad Stresą to Mottorone (1491 m n.p.m) i koniecznie wybierzcie się tutaj w bezchmurny dzień, bo widoki powalają. Zobaczycie szczyty Alp (np. masyw Monte Rosa, wszystkie 7 okolicznych jezior (m.in. Lago d’Orta, Lago di Varese)

Można się dostać kolejką ze Stresa-Lido. Koszt wjazdu na sam szczyt i powrotu to 20 euro. Można całość lub część trasy przejść też samodzielnie (ze Stresy na szczyt to około 4,5 h). Trasa kolejki wiedzie w 2 częściach, ze stacją pośrednią w Alpino. Na sam szczyt można wjechać wyciągiem krzesełkowym lub wejść pieszo – to zajmuje około 15 minut.

Można też wypożyczyć rower, cała góra otoczona jest licznymi szlakami pieszymi i rowerowymi. Na szczycie jest jeszcze park z alpejskim roller costerem oraz typowe górskie schronisko, w którym można coś zjeść.

Alpino to pośrednia stacja kolejki. Obok stacji znajdziecie też ogród alpejski, w którym zgromadzono ciekawą kolekcję roślinności alpejskiej a widok na Lago Maggiore jest naprawdę niezapomniany.

Villa Taranto

Plan tego wyjazdu był prosty – każdy dzień to był nowy ogród do oglądania. Ogrody Villi Taranto oddają pierwszeństwo ogrodom na wyspach, ale szczerze mówiąc – nie wiem czy na mnie nie zrobiły jednak jeszcze większego wrażenia. Ogrody zostały założone w latach 30 XX w. Na terenie 16 hektarów posadzono 20 tys rzadkich gatunków kwiatów, krzewów i drzew. W lipcu szczególnie piękne były dalie (ponad 300 odmian), ale chciałabym to miejsce oglądać też w innych porach roku, z inną kwitnącą roślinnością.

Ze Stresy można się dostać promem (ten sam co na wyspy boromejskie, koszt 12,4 eur w 2 strony), lub autobusem lokalnym (ale przystanek jest zlokalizowany około 20 minut spacerem od samego ogrodu).

Co jeszcze można zobaczyć w okolicy

Rocca di Angera, nazywane też zamkiem Boromeuszy. Jest to średniowieczny fort z pięknym ogrodem, wysokimi korytarzami, freskami, a także muzeum ze średniowiecznymi lalkami i zabawkami.

L’Eremo Santa Caterina del Sasso klasztor przyklejony właściwie do klifu nad jeziorem. Do obu miejsc można dotrzeć statkami Navigazione Lago Maggiore.

I tak jak nad pozostałymi jeziorami – można tu uprawiać sporty wodne, jeździć na rowerze, wspinać się, chodzić po górach.

Gdzie jeść

Stresa jest typową turystyczną miejscowością, i ciężko mi było znaleźć restauracje z naprawdę dobrym jedzeniem, ale:

  • Poulon di Vino Caffe – świetne miejsce na aperitivo, dobre lokalne wina, miła obsługa i pyszne przekąski do alkoholu w cenie.
  • Pizzeria Il Capricio – bardzo dobre pizze, na kawałki albo w całości na wynos, miejsce popularne wśród miejscowych.
  • Cicinin – panini al metro – doskonałe kanapki. W porze lunchu duże kanapki, które możemy zabrać na wynos, wieczorami mniejsze kanapki – idealne jako przekąska do wina.

Zostaw Komentarz