Nowy Jork – część pierwsza

with 2 komentarze

Nowy Jork – “Wielkie Jabłko”, “Miasto, które nigdy nie zasypia”, “Miasto, gdzie spełniają się marzenia”, “Melting Pot”, “Gotham”, “Naked City”, “Najwspanialsze miasto świata”… Tak wiele określeń dla jednego miejsca. Uwiecznione w tak wielu książkach, filmach i fotografiach, że nawet przed przyjazdem tu, ma się wrażenie, że zna się każdy zakątek i każdy widok. Panorama z wieżowcami, Empire State Building i budynek Chryslera, Statua Wolności, Central Park, Brooklyn Bridge, słynne schody przeciwpożarowe… Można by długo wymieniać, ale te widoki zna chyba każdy.

Miasto, które w moich marzeniach było od zawsze. I wreszcie, wiosną tego roku udało mi się przyjechać!

Można je kochać albo nienawidzić, ale na pewno nikogo nie pozostawia obojętnym. Mimo hałasu, korków, brudu – byłam zachwycona każdą chwilą w nim spędzoną, i szczerze mówiąc, każdego dnia nie do końca wierzyłam, że naprawdę tu jestem. Mogłabym tu wrócić od razu, nawet tylko po to, żeby usiąść na ławce w Central Parku lub Bryant Parku i poczytać książkę lub patrzeć na spieszących się nieustannie nowojorczyków.

W kolejnych kilku postach będzie o tym, jak wyjazd do Nowego Jorku zorganizować. Bo jest to duży projekt, miasto samo w sobie nie zajmuje wielkiej powierzchni (sam Manhattan), ale ilość miejsc które warto odwiedzić przyprawia o zawrót głowy! W najbliższych postach będzie o tym jak zaplanować zwiedzanie, żeby móc wyciągnąć z podróży jak najwięcej. Bazując na własnych doświadczeniach, uwzględniając najważniejsze rzeczy warte zobaczenia – wyszło mi 9 dni. 

Wieczorami warto zostawić sobie czas na życie kulturalne lub imprezowe, bo być w Nowym Jorku i nie zobaczyć chociaż jednego spektaklu na Broadwayu albo w Metropolitan Opera, byłoby olbrzymią stratą. O teatrach i koncertach będzie jeszcze w kolejnych postach.

W najbliższych trzech postach znajdziecie propozycję planu zwiedzenia Nowego Jorku. Potem czeka Was garść rad praktycznych, m.in. propozycje najpiękniejszych punktów widokowych. Na koniec dawka kultury, czyli spektakle i koncerty.

Dzień pierwszy

liberty
Statua Wolności
  • Statua Wolności
  • Wall Street, pomnik byka i Fearless Girl
  • Trinity Church
  • WTC
  • Oculus Center
  • Woolworth Building
  • TriBeCa

Zwiedzanie Nowego Jorku warto zacząć od widoku, który witał wszystkich imigrantów, przypływających na nowy kontynent czyli od Statui Wolności.

Można oczywiście wybrać się na samą statuę i Ellis Island, odwiedzić mieszczące się tam Muzeum Emigracji, ale można też skorzystać z bezpłatnej opcji podziwiania symbolu Nowego Jorku z bliższej odległości – przeprawy promem na Staten Island. Promy odpływają co pół godziny z Whitehall Terminal (w godzinach szczytu nawet częściej), a widok jest naprawdę rewelacyjny! Przeprawa trwa około 25 w jedną stronę, po dotarciu na miejsce, można od razu przesiąść w prom powrotny (ten sam prom nie zawraca od razu z powrotem). Pamiętajcie też o zajęciu miejsca od dobrej strony statku!

Po powrocie na Manhattan wybierzcie się też na spacer przez Battery Park, skąd też można podziwiać Statuę Wolności.

Dalej warto przejść się na Wall Street, finansowe centrum miasta. Po drodze zobaczcie koniecznie pomnik byka (Charging Bull), siedzibę Giełdy oraz pomnik Fearless Girl. Warto zajrzeć też do kościoła Św. Trójcy (Trinity Church). Kościół, otoczony z każdej strony wieżowcami, nie pasuje jakby do otoczenia. A to tutaj tworzyła się historia tego miasta! Na przyległym cmentarzu możecie też znaleźć m.in grób Alexandra Hamiltona i wielu sygnatariuszy Deklaracji Niepodległości.

W okolicy znajdziecie też Zuccotti Park, czyli matecznik ruchu Occupy Wall street.

fearless girl
Pomnik Fearless Girl przed siedzibą nowojorskiej giełdy

Dalej możecie kierować się w stronę World Trade Center. To niesamowite miejsce, o naprawdę niezwykłej sile i wymowie. 9/11 Memorial Pools upamiętniają jedno z najbardziej dramatycznych wydarzeń w historii miasta.

Obok znajduje się najwyższy budynek w mieście czyli One World Trade Center, na szczycie którego znajduje się też taras widokowy. Można również zwiedzić Muzeum upamiętniające zamachy z 11 września.

Po takiej dawce trudnych emocji, warto zajrzeć jeszcze do Oculus Center – to olbrzymie centrum handlowe połączone ze stacją metra i dworcem, z bardzo ciekawą architekturą autorstwa Santiago Calatravy.

Warto zajrzeć jeszcze do St. Paul’s Chapel. To jeden z najstarszych budynków w mieście! 

Na koniec możecie jeszcze podejść do budynku Woolwortha, przez jakiś czas najwyższego budynku w mieście, o bardzo ciekawej neo-gotyckiej architekturze. Albo kierować się w stronę dzielnicy TriBeCa (Triangle Below Canal Street) i odpocząć w jednym z lokalnych barów czy restauracji.

Zdjęcie dzięki uprzejmości A. Podgórskiej
Widok na One Wordld Trade Canter. Zdjęcie dzięki uprzejmości Ani Podgórskiej:)

Dzień drugi

IMG_1846
Typowy widok na Times Squere. Zdjęcie dzięki uprzejmości Ani Podgórskiej
  • Times Square
  • New York Public Library
  • Grand Central Terminal
  • Empire State Building 
  • Macy’s, 
  • Flatiron
  • Madison Square Park

Dziś kolejny dzień pełen ikonicznych budynków i symboli miasta!

Zaczynamy od Times Square! Może jest to oaza kiczu, pełna turystów z całego świata, dziwnie ubranych osób rozdających ulotki, świecących neonów, zgiełku, korków, ale mimo to, miejsce jest kultowe i można się poczuć naprawdę w centrum Wielkiego Jabłka. Koniecznie Times Square trzeba zobaczyć też wieczorem, kiedy kolorowe neony świecą niesamowitym blaskiem, a setki osób spieszą się na spektakle na Broadwayu!

Opuszczamy “świątynie kiczu” i kierujemy się w stronę “świątyni wiedzy” – New York Public Library! Miejsce, które powstało by szerzyć i udostępniać wiedzę każdemu zainteresowanemu, jedna z najwspanialszych bibliotek świata, jest też symbolem egalitarności społeczeństwa amerykańskiego.

Budynek można zwiedzać z przewodnikiem (https://www.nypl.org/events/tours/schwarzman), co bardzo polecam. Poznacie historię tego miejsca i jego założycieli, i zajrzycie do mniej dostępnych zakamarków.

W trakcie naszego pobytu miałyśmy okazję zobaczyć też niezwykłą wystawę skarbów Biblioteki – wiele rękopisów, zdjęć ale też np. prawdziwego oryginalnego Kubusia Puchatka z przyjaciółmi, laskę Virginii Woolf, z którą podobno wchodziła do rzeki, żeby popełnić samobójstwo, buty i batuty Toscaniniego, biurko Charlesa Dickensa oraz wykonany z kości słoniowej nożyk, którym otwierał swoje listy (a rączką jest zabalsamowana łapka jego kota Boba)… Co niesamowite, wystawiona była tylko niewielka część zasobów biblioteki!

Przed Biblioteką znajduje się też jeden z moich ulubionych parków – Bryant Park. Nie ma nic lepszego niż usiąść tu przy jednym ze stolików z książką lub gazetą, czy zjeść lunch na wynos, jak prawdziwi nowojorczycy którzy w porze przerwy przychodzą tu z okolicznych biurowców.

Warto jeszcze przejść się Library way (East 41st Street pomiędzy Fifth Avenue i Park Avenue) i poszukać inspiracji w cytatach Wielkich Pisarzy, zapisanych na kamiennych płytach na chodniku.

new yorker bryant
Czytając New Yorkera w Bryant Park

Teraz kierujemy się do Grand Central Terminal – niegdyś najważniejszego dworca, rewelacyjnie zaprojektowanego (nie ma np. zbyt wielu schodów tylko rampy, tak żeby ułatwić przemieszczanie się). Mimo tłumów, przewalających się tutaj każdego dnia, nie czuje się ciasnoty czy zgiełku. A główny hol i niesamowity błękitny sufit z konstelacjami gwiazd i znaków zodiaków (niedawno odnowiony) – robi niesamowite wrażenie! Do tego słynny zegar, sala szeptów czy Oyster bar (z podobno najlepszymi ostrygami w mieście), sprawia że jest to miejsce, którego naprawdę nie można pominąć na trasie zwiedzania.

grand central 2
Przepiękny sufit na Grand Central Terminal

Teraz czas na kolejne kultowe miejsce – Empire State Building. Bardzo długo najwyższy budynek w mieście, zbudowany w stylu art deco, jest symbolem nie tylko Nowego Jorku, ale całych Stanów Zjednoczonych. Mimo wysokiej ceny biletu, zdecydowałyśmy się na wjazd na tarasy widokowe. Do wyboru są 2 poziomy (samo 86 piętro lub 86+102 piętro), i nie żałuję wyboru drugiej opcji, bo widok jest naprawdę nieziemski! Po drodze na górę możecie podziwiać też wystawę poświęconą historii budynku i jego budowy, rolach w filmach, okładki New Yorkera z budynkiem. 

Mówi się, że najlepszy widok na Empire State Building jest z Top of the Rock w Rockefeller Center, ale ja polecam też bar 239 Fifth Rooftop Bar – tutaj możecie popijać drinka twarzą twarz z Empire State Building.

Idąc dalej, można też zajrzeć do Macy’s, czyli największego domu handlowego w USA. Jeśli planujecie zakupy – warto zaplanować więcej czasu, bo budynek jest naprawdę gigantyczny. A jeśli będziecie tu w okolicy świąt Bożego narodzenia, koniecznie odwiedźcie kultową wioskę świętego Mikołaja. Co ciekawe, w Macy’s – jest tu kilka działających jeszcze starych drewnianych schodów ruchomych, a w dziale z zabawkami znajdziecie model całego Macy’s zbudowany z klocków lego!

Na koniec zbliżamy się do kolejnego ikonicznego budynku – Flatiron, słynne nowojorskie żelazko, jeden z najbardziej pocztówkowych widoków. Możecie chwilę odpocząć też w Madison Square Park. W pobliżu znajdziecie też świetną księgarnię Rizzoli Bookstore oraz sklep Harrego Pottera (też świetny!)

flatiron
Flatiron.

Dzień trzeci

dumbo
DUMBO
  • DUMBO
  • Brooklyn Heights
  • Brooklyn Bridge

Dziś opuścimy na trochę Manhattan i udamy się na Brooklyn. Zaczynamy od DUMBO

(Down Under the Manhattan Bridge Overpass), dzielnica trochę hipsterska, artystyczna, loftowa. Możecie trafić na targ staroci, kiermasze z rzemiosłem artystycznym. Warto po prostu poszwędać się bez specjalnego celu, odwiedzić oryginalne autorskie kawiarnie, księgarnie.

Kierując się w stronę East River traficie na promenadę wzdłuż wybrzeża – czekają tu na Was piękne widoki na Manhattan i oba słynne mosty – Brooklyn Bridge i Manhattan Bridge. Można przejechać się też słynną karuzelą (Jane’s Carousel).

Jeśli macie ochotę na krótką przerwę, warto też wybrać się do Harriets’s Rooftop. To bar na szczycie hotelu z rewelacyjnym widokiem na Manhattan, oba mosty, statuę Wolności.

Warto też wybrać się na Brooklyn Heights. To dzielnica typowo mieszkaniowa, mało tu turystów, a więcej zwykłych mieszkańców. No i oczywiście słynne domy z zewnętrznymi schodami! 

To jedno z tych miejsc, w których mogłabym w Nowym Jorku zamieszkać.

No i teraz czas na najważniejszy chyba punkt dzisiejszego dnia – spacer mostem Brooklyńskim! Koniecznie w tą stronę – z Brooklynu na Manhattan, a nie na odwrót, żeby móc delektować się widokiem na wieżowce i panoramę przed nami. No i sam most, który w tamtych czasach był perłą inżynierii i niesamowicie nowatorską konstrukcją.

brooklyn bridge 2
Widok na Manhatan z mostu

2 Odpowiedzi

  1. MateuszS
    | Odpowiedz

    Świetny wpis, czekam na ciąg dalszy, z pewnością zgłoszę się po więcej ciekawych insightów z tej podróży, jako że sami rozważamy ten kierunek w najbliższej przyszłości! Tymczasem pozdrowienia z upalnej Sycylii!

    • Non Solo Italia
      | Odpowiedz

      Dziękuje bardzo! Kolejne posty wkrótce, a Nowy Jork bardzo polecam!

Zostaw Komentarz